Wracam do tematu.
Nie chcąc "off topować" na wątku o poczuciu własnej wartości skopiowałam tekst Zzeusa:
Uważam, że to MY o tym wiemy, a WAM musimy o tym czasem przypominać Wiesz ile razy musiałem przekonywać dziewczyny, że są super? Nie zliczę, bo jak ktoś zauważył, do ośmiu jeno umiem ;P Ale poważniej - bywały w mym życiu sytuacje, gdy i takiemu optymiście jak ja, ręce opadały. Nie ważne co mężczyzna powie, Wy wiecie lepiej
Otóż drogi Tomeczku. Nie zawsze jest tak czarno-biało.
Jak mi chłop powie dziś(jak żem usmarkana do pasa), że wyglądam bosko... to mu za czorta nie uwierzę.
Jak mi mówi, że jest git, a wiem że tak jest, bo czuję to na wskroś- przyjmę komplement z radością.
Ale. Oczywiście jest ALE.
Umiejętnośc przyjmowania komplementów to jedno. A obawa przed oskarżeniem o nieskromność to inna para kaloszy.
I bądź tu babo mądra! Kiej Ci chłop godo, żeś ładno dzioucha, a Ty się za mocno wywdzięczasz, to Ci zaro pociśnie, że w piórka obrosłaś i że we w takim układzie, to on idzie szukać takiej NORMALNEJ.
Co to najlepiej spłonie rumieńcem i nic nie powie.
P.S. Każda bystra babka wie kiedy wygląda dobrze.
