Poleć znajomym:

Zapach rządzi naszym pożądaniem

Dodał/a: 4 Ostatni wpis od Agniesha
Zapach rządzi naszym pożądaniem

Z oglądanego kiedyś przeze mnie w czasach studenckich serialu Felicyty zapadła mi w pamięć scena, kiedy podczas rozmowy dwóch kumpli – Seana i Noela – ten pierwszy próbuje zanalizować powody, dla których drugi nie chce umawiać się z niesamowitą dziewczyną.

Mocną hipotezą, którą wysuwa, jest ta o niedopasowanym zapachu. Stwierdza kategorycznie, że jeśli zapach konkretnej osoby człowiekowi „nie pasuje”, to faktycznie „jest kicha” i nic nie da się z tym fantem zrobić. Wtedy – za pośrednictwem oglądanego „do obiadu” popularnego serialu – poznałem zasadę, która, jak się później miałem okazję z innych źródeł dowiedzieć, rządzi naszymi emocjami, ba – całym naszym życiem erotycznym.

„Zapach jest najbardziej podstawowym i prymitywnym zmysłem i nasze nosy, lepiej niż jakikolwiek inny posiadany przez nas zmysł, są w stanie nam powiedzieć, czy osoba, z która jesteśmy to dobra partia. Zaufanie dla zmysłu zapachu w zakresie wyboru właściwego partnera jest wbudowane w nasza biologię”.

To już nie mądrości wygłaszane przez bohatera amerykańskich produkcji rozrywkowych, ale fakt stwierdzany przez autorkę książek zajmującą się stałym doradztwem w sprawach związków i partnerskiego doboru.


Zapach rządzi naszym pożądaniem

„Nasz zmysł zapachu i to, co nas przyciąga lub odrzuca, jest wpisane w podstawy naszej immunologicznej struktury genu nazywanej MHC [major histocompatibility complex, po polsku: główny układ zgodności tkankowej]. Każda jednostka ma swój własny genetyczny zapachowy makijaż, równie wyjątkowy jak jej odciski palców.

Co więcej, gdy dochodzimy do kwestii reprodukcji, najzdrowsze potomstwo rodzi się z dwójki osobników, których MHC są najbardziej od siebie oddalone. To zapewnia, że każda latorośl z takiego związku posiada najszerszy możliwy zakres immunologicznej odporności i tym samym zachowuje największą odporność na choroby”.

 

Zapach rządzi naszym pożądaniem

W tym momencie wolałbym nie dochodzić do kwestii reprodukcji! Albo nawet wolałbym tam nie dochodzić przez najbliższa dekadę!! Intryguje mnie jednak fakt, że oto z kapitalnie zapowiadającego się podrywu w knajpie (lub gdziekolwiek bądź) może nic nie wyjść, bo okaże się, że nie będę w stanie zbliżyć nos do jej szyi bez złego wzdrygnięcia się przy tym.

Tego rodzaju fizyczny odruch jest nie do przepracowania, a najgorsze jest to, że faktyczna niezgodność mego zmysłu powonienia i jej zapachu (oraz/lub odwrotnie) może ujawnić się po pewnym czasie, gdy opadnie woń perfum i któregoś ranka obudzimy się zupełnie niedopasowani z biologicznego założenia. Nie jestem osobą, która szybko się angażuje ,ale jednak poczułbym się nieco oszukany, gdyby ta wybrana okazała się po pewnym czasie kimś zupełnie innym...

 

Zapach rządzi naszym pożądaniem


Marudzę? Zapewne. Trudno zresztą mówić ze złością o oszukańczej mocy perfum w czasach, gdy jest to jedna z najsubtelniejszych formuł poprawiania własnej fizyczności. Perfumy i dezodoranty stosuje większość ludzi i zdecydowanie wolę tych, którzy je stosują, niż tych, którzy „stawiają na swój naturalny zapach”. Ten – zwłaszcza w sierpniowym metrze – bywa kapitalnie trudny do zniesienia i to już zupełnie niezależnie od MHC. A jednak, gdy wrócić do przestrzeni spotkań damsko-męskich rozczarowań, perspektywa zanurzenia nosa w kogoś, kto po prysznicu stanie się nam zupełnie obcy, by nie rzec wrogi, trochę mnie przeraża.

Mogę powiedzieć, że miałem dotąd szczęście. Nie zdarzyło mi się spotykać z osobą, która moje DNA określiłoby jako „śmierdzielkę”. Ale mam znajomych, którzy po drugiej randce po prostu nie zadzwonili już do niego czy do niej. Nie wiedzieli jak powiedzieć facetowi, że „źle pachnie”. Też bym nie wiedział. Bo czy to może dobrze zabrzmieć? Ano nie może.

I smutek tego bywa wielki, bo w świecie, gdzie dostatecznie trudno jest znaleźć kogoś, kto nam się podoba, podziela nasze zainteresowania, jest nam miły i sympatyczny, tego rodzaju dodatkowy, potencjalnie sabotujący fajną znajomość, czynnik jest absolutnie niepożądaną rzeczą. Do czego to podobne, by nos człowieka był piątą kolumną w jego emocjonalnym życiu? Czy też może Brutus miał wielkiego kinola?

Ostatnie komentarze

Czytaj cały wątek
Avatar Klub WARSZAWA #1

Wiadomość z ostatniej chwili:

LOTERIA PODCZAS WARSZTATÓW. OK TO JUŻ WIECIE, BO JEST NIEMAL NA KAŻDYM SPOTKANIU KLUBU WARSZAWA. STOP.ŻE BĘDZIE FAJNA. WIADOMO. STOP. ŻE WIELE OSÓB JKA ZAWSZE COŚ WARTOŚCIOWEGO WYGRA. STOP. ALE CO?

DIOR!!! DIOR!!! DIOR!!! DIOR!!!

Tak!!!!!!!! Sponsorem loterii Klubu Warszawa jest CHRISTIAN DIOR - wśróD uczestniczek warsztatu 8 marca losujemy perfumy!

Tu się rejestrujesz i kupujesz:

http://strefasingla.pl/wydarzenie/perfumy-instrukcja-obslugi-warsztat-dla-tylko-dla-kobiet/1524#7

  23-02-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar Klub WARSZAWA #2

W dniu kiedy Klub Warszawa "czynił uzgodnienia" do działań "8-marcowych - zapachowych" w Muzeum Narodowym i Cafe Lorentz - odbyło się tam jednocześnie nagranie dla Radia Near FM na temat singli i Klubu Warszawa. Oto link do archiwum radiowego gdzie można posłuchac m.in. tej wypowiedzi - o strefasingla.pl, o klubach, o imprezach dla singli:

http://www.mixcloud.com/Agnieszka_Nadstawna/agnieszka-nadstawna-o-singlowym-klubie-warszawa-mowi-w-irlandzkim-radiu-near-903-fm/


Pozdrawiam i czekam na Was, Strefowieczki, 8 marca w Muzeum Narodowym!!

Agnieszka, Klub Warszawa

  23-02-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar Klub WARSZAWA #3

Singielko - warto!

JAK DOBIERAĆ I JAK SIĘ W NIE UBIERAĆ?

CO I KIEDY - I JAKIMI PERFUMAMI KOMUNIKUJESZ?

REWOLUCJA! ZUPEŁNIE NOWE SPOJRZENIE NA DOBÓR PERFUM - CZYLI NIE TYLKO "MÓJ ULUBIONY ZAPACH" ALE I "MÓJ ZAMIERZONY KOMUNIKAT".

A LOTERIĘ SPONSORUJE.... MARKA CHRISTIAN DIOR!!!

WŚRÓD UCZESTNICZEK LOSUJEMY PERFUMY DIORA!!!!!

POCZYTAJ, POBIERZ FORMUARZ I KUP MIEJSCE BEZ LOGOWANIA:

http://strefasingla.pl/wydarzenie/perfumy-instrukcja-obslugi-warsztat-dla-tylko-dla-kobiet/1524/p/an

TYLKO 70 ZŁ/OS

CZEKAM NA WAS!!!

Agnieszka Nadstawna, Klub Warszawa


  26-02-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar Agniesha #4

W celu wyjaśnienie- MHC (zarówno klasy I jak i II) nie jest genem, ale kompleksem białkowym obecnym na powierzchni komórek. I tak, ludzie dobierając się w pary, wybierają partnera od możliwie jaknajbardziej odmiennym głównym układzie zgodności tkankowej. Jednak dużą rolę odgrywają w tym przypadku naturalne feromony, a nie tylko wyczuwalny zapach potencjalnego partnera. Feromony nie mają zapachu rozumianego dosłownie, ale stanowią bodziec wywołujący reakcję płci przeciwnej. Poza tym, kobiety są zwykle bardziej wyczulone na "zapach" męskich hormonów. Mówiąc prościej, "wyczuwają" testosteron. Im go więcej, tym większe szanse na partnerkę...

Niestety, cała chemia, którą nakładamy na siebie, skutecznie zabija nasz naturalny "sygnał" zapachowy. Jedyne co nam potem pozostaje, to faktycznie podjęcie decyzji, czy perfumy partnera nam się podobają...Ale to już jest wymysł czysto cywilizacyjny.

  02-05-2013 Zgłoś nadużycie

REKLAMA
StrefaSingla.pl na portalu Facebook. Dodaj do ulubionych i nie pozwól by ominęły Ciebie niesamowite promocje! Poćwierkaj z nami na Twitterze :) Obejrzyj filmy na YouTube i dowiedz się, dlaczego ten portal nie jest po prostu kolejnym serwisem randkowym :-)

REKLAMA
Zamknij