Poleć znajomym:

Singielka kontra singiel. Stereotyp singli w polskiej prasie

Autor: 2 Ostatni wpis od Kaziu

Od kilku lat w środkach masowego przekazu obserwujemy wzrost zainteresowania problematyką singli. Pod koniec lat 90' w Polsce zaczęto emitować bardzo popularne amerykańskie seriale o perypetiach życiowych singli, takie jak „Ally McBeal", „Sex w wielkim mieście", czy rodzimy serial „Magda M". Coraz częściej zaczęły ukazywać się artykuły o singlach w prasie publicystycznej, kobiecej i magazynach on-line. Media zaczęły lansować pewien stereotypowy wizerunek singli - z jednej strony przypisując im wiele pozytywnych cech, z drugiej szereg negatywnych. Jaki jest, zatem wizerunek singla w polskiej prasie?**

 

Pozytywne są zazwyczaj tylko slogany

Większość artykułów zaczyna się sloganami typu: „single są zazwyczaj dobrze wykształceni, nieźle zarabiają i doskonale odnajdują się w wielkim mieście" (P, 38/2002), „to osoby młode i samodzielne finansowo, tzw. single, którzy mówią o sobie „na stałe z nikim niezwiązani". Na ogół mieszkają w dużych miastach i są dobrze wykształceni" (W., 951/2001). Opisywani są jako przedstawiciele wolnych zawodów - są wśród nich artyści, dziennikarze, pracownicy działów PR i HR, właściciele firm, dyrektorzy. Singlom przypisuje się także dużą atrakcyjność fizyczną i ogromną dbałość o swój wygląd. Ponadto można przeczytać, że są inteligentni, piękni, towarzyscy, pogodni i zaradni.  Te wszystkie pozytywne cechy najczęściej wymieniane są we wstępie, raczej na zasadzie sloganów, do których autorzy sporadycznie nawiązują później w dalszej części swoich artykułów.


Bardzo dużo uwagi z kolei, autorzy poświęcają negatywnym cechom singli. Pisze się, że single mają osobowości narcystyczne, są egocentryczni, egoistyczni, skłonni zrezygnować z rodziny na rzecz kariery, są obarczeni syndromem „Piotrusia Pana i Pani Piotrusiowej" (P., 29/2006) i cenią ponad wszystko wolność, niezależność i samodecydowanie: „perfekcjoniści o sadystycznie wysokich w stosunku do siebie wymaganiach, oczekujący odpowiedniego podziwu dla swojej doskonałości (...),  skoncentrowani na sobie (...), cierpią na ten sam syndrom niedojrzałości, polegający (...) na ucieczce od dojrzałości, szukaniu przyjemności, odrzucaniu myśli o jutrze" (P., nr 42/2006), „nie zakładają rodzin, bo nie potrafią już tworzyć więzi międzyludzkich.(...) Wieczne dzieci, schowane przed dorosłością za stertą gadżetów (...) są pokoleniem: łatwo, szybko i przyjemnie" (P., 29/2006), „egoistyczne single nie mają bowiem zamiaru rezygnować ze swoich przyzwyczajeń" (P., 38/2002).


Trzeba zwrócić uwagę na to, że w analizowanych artykułach, rozwijane i akcentowane są przede wszystkim te wątki, w których autorzy skupiają się na negatywnych cechach singli i przedstawieniu ich położenia życiowego w oceniającym, negatywnym świetle:  „wątpią czy potrafią kochać, bo są opętani niezależnością (...), w miarę upływu lat kochają sam na sam, bo jest bezpiecznie, a oni mają lęk przed obcym, boją się innych ich ocen, sądów, komentarzy, odpowiedzi na potrzeby i oczekiwania" (P.,  42/2006).


Autorzy rozpisują się także na temat wielu negatywnych konsekwencji życia w pojedynkę, uważając, że samotny tryb życia jest przyczyną złego stanu zdrowia czy zaburzeń psychicznych. Pisze się na przykład, że życiu „solo" towarzyszy nieregularny i przypadkowy seks lub nie ma go w ogóle, co wywołuje u singli chaos emocjonalny i szukanie doznań zastępczych w sportach ekstremalnych, imprezach, na siłowni etc. Pojawiają się komentarze specjalistów - najczęściej psychologów - że długie życie w pojedynkę jest czymś nienaturalnym, jest zaprzeczeniem potrzeby bliskości i wzmacnia lęki przed potencjalnym partnerem. Autorzy cytują statystyki obrazujące negatywne konsekwencje singlowania, takie jak: podatność na choroby, depresje, popadanie w nałogi, korzystanie z pomocy terapeutów i psychiatrów, na samobójstwach kończąc.


Warto zauważyć, że prasa przedstawia fenomen życia w pojedynkę opisując singli „jako takich", bez uwzględniania ich płci oraz dzieląc ich na singlujące kobiety i singli-mężczyzn. Ma to znaczenie, ponieważ co ciekawe, autorzy tekstów skłonni są przypisywać częściej cechy pozytywne tylko kobietom, a mężczyznom - negatywne.

graf_czarnecka


Singielka jest zaradna, a męski singiel to... nieudacznik

W analizowanym materiale pojawia się wyraźna tendencja do przypisywania cech pozytywnych wyłącznie singielkom, o których pisze się, że są zaradne, zadbane, bardzo dobrze wykształcone, zdobywające coraz to nowsze umiejętności potrzebne w pracy lub w domu: „singielka jest dobrze wykształcona, ze stażami za granicą, ma kilka krótkich ucinanych związków (...), są najszlachetniejszą częścią polskiego społeczeństwa, która zarabia tyle, co mężczyzna, znacznie więcej niż zamężna kobieta,   a tym bardziej kawaler" (P., 32/2003). Z kolei mężczyznę-singla zwykle opisuje się jako zaniedbanego, niedouczonego, żyjącego najczęściej z rodzicami, czyli jednym słowem życiowego nieudacznika: „samotny chłop to na ogół flak, zaniedbany, rozmemłany i sfrustrowany, dziczejący w czterech ścianach. Powinien być silny i męski, nawet kiedy jest sam. Ale mu nie wychodzi. (...) Samotność oznacza dla niego potwierdzenie nieudacznictwa. Czterokrotnie częściej niż samotne kobiety wybiera samobójstwo" (P., 23/2000), „szarpany niepewnością nie wie, czy jeszcze jest macho, czy już raczej softies. Latynoskim kochankiem czy wyhodowanym na witaminach maminsynkiem bez daty urodzin, który ratunku dla swojej osobowości szuka w terminologii (...). Na razie świat zapełnił się groteskowymi chłoptasiami, dawno już wyrosłymi z krótkich spodenek" (W., 1029/2002 r.). Mężczyzna-singiel jest postrzegany w kategoriach „zdziwaczałego pedanta", który zamiast pracować na utrzymanie domu i rodziny, „w swojej solowej lodówce do perfekcji opracował układanie karczochów według wzrostu i butelek wody mineralnej według koloru etykiet. Samotność w sensie egzystencjalnych przeżyć jest mu najzupełniej obca, ale jak afrodyzjak działa na niego programowy brak odpowiedzialności" (W., 1029/2002 ).


Kobiety nie są jednak przedstawiane tylko i wyłącznie w pozytywnym świetle, a ich zachowania - choć nie zawsze wprost - wartościowane przez autorów w sposób negatywny. Takim zachowaniem, które jest najczęściej opisywane przez autorów analizowanych artykułów, jest instrumentalne traktowanie mężczyzn. Pisze się, że singielki lubią wyłącznie seks bez zobowiązań, priorytetem jest dla nich orgazm, a nie partner, z którym ten seks przyszło im uprawiać (W., 1109/2004). Jeśli mają kochanka, to tylko po to, żeby móc do niego zadzwonić w trudnych dla siebie chwilach, gdy jest smutno lub ma się gorszy dzień, ale na pewno nie chcą brać odpowiedzialności za drugą osobę. Nie mają potrzeby posiadania „faceta" w domu, bo najbardziej cenią sobie wolność (P., 27/2004). Te negatywne zachowania kobiet tłumaczy się przede wzrostem ich niezależności i samodzielności.


Wizerunek singla przedstawiany na łamach tych dwóch tygodników jest pełen kontrastów. Wielokrotnie w tych samych artykułach, na początku autorzy wymieniają pozytywne cechy singli, by później skupiać swoją uwagę na negatywnych cechach i konsekwencjach takiego stylu życia. Czasami postrzegając życie „solo" jako wręcz „niebezpieczne" dla życia i zdrowia jednostki - jak pisze jeden z autorów -  „może jednak warto przemęczyć się we wspólnym gnieździe, przynajmniej dla zdrowia" (W., 951/2001). Światu niezależnych i wyzwolonych singielek przeciwstawia się świat mężczyzn, przywiązanych do patriarchalnego podziału ról i tradycyjnych wartości, którzy nie chcą się wiązać z „takimi emancypantkami". Ten sprzeczny obraz singla, może świadczyć o tym, że z jednej strony w Polsce propaguje się wartości indywidualistyczne, ale z drugiej, silnie lansuje wzór sukcesu życiowego, który nadal nie może być pełny, bez posiadania rodziny, czy chociażby stałego partnera.

 

* Autor: dr Julita Czernecka , jest pracownikiem Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego
** Analizie treści zostały poddane artykuły na temat singli, które ukazały się w tygodnikach „Polityka" (P.) i „Wprost" (W.) w latach 2000-2006 (12 artykułów). Szczegółowe wyniki analizy zostały przedstawione w książce „Stereotypom-Nie!"

Ostatnie komentarze

Czytaj cały wątek
Avatar Nieznany #1

Szlag mnie trafi zaraz. Tyle napisałem i znikło oraz mnie wylogowało.


Strasznie ogranczceni redaktorzy tych tygodników co potrafią tylko kopiować stereotypowe slogany miast zagłębić sięw temat. Może to oni są tymi niedouczonymi singlami? Jakby cyztali to by wiedzieli, ze mieszkanie z rodziną to nie brak zaradności i że w Polsce nie tak dawno było to bardzo popularne i jest praktykowane nawet do dziś. Znam conajmniej dwoch ludzi ok. 50-ki co nadal mieszkają z mamami a są bardzo zaradni i opłacają czynsz, robią zakupy, naprawiają, sprzątają... Gdyby para jaką znam co uciekła od rodziców była taka zaradna to może nie żyłaby w pustostanie z resztą bezdomnych. Redaktorzy nie odwiedzili pewnie żadnego squotu tylko powielali obiegowe opinie. Nie wysilili się wcale i nie próbowali nawet poszerzyć spektrum swojego wąskiego widzenia. A ci psycholodzy to pewnie też nie opisywali nikogo spoza swoich gabinetów a wiadomo, że nikt do lekarza bez problemu nie przychodzi. Gdyby singielkom i sniglom zależało tylko na seksie to nasze spotkania wyglądałyby jak pobyt w..domu schadzek. P. to pewnie Polityka w W. to Wyborcza. Jakie to szczęście, że to nie jedyne tygodniki i media bo możnaby pomyśleć, że do pisania biorą ludzi prosto od pługa albo z łapanki. Należy dbać o siebie, zwłąszcza jeśli w ogóle nie wyklucza się związku w swoim życiu, aczkolwiek czasami lepiej być samotnym. Gdybym nie poznawał fajnych dziewczyn i kobiet móglbym pomysleć, że nie ma szans by jakaś mi przypadła do gustu.Redaktorom tez proponuję poznawać...dla odmiany temat na jaki piszą i to od podszewki rozmawiając z każdym i obserwując czy to na ulicy czy wśród swoich znajomych... W każdym razie poszli na łatwiznę. I dziwić się, że spada czytelnictwo... Takich stereotypów i sloganów - bzdur w dużej mierze lansowanych jako modne i trendy spojrzenie na temat bycia singlem wręcz czytać się nie chce. Mogłybyjeszcze bardziej przybić tych co nie dają sobie rady z samotnością. Ja daje sobie radę świetnie a jeśli mam słabsze dni to strasznie rzadko. Nic nie jest wieczne, samotność również. Poza tym nie mając szczęścia w miłości można ją potem bardziej docenić. Może więc single sa nieco bardziej wartościowi od ludzi co ciągle porzucają partnerki/erów?

  21-03-2012 Zgłoś nadużycie
Avatar Kaziu #2

Zgadzam się. Stereotypy, zasłyszane czy przeczytane kwestie innych osób, brak refleksji czy zastanowienia się nad tematem.

  21-03-2012 Zgłoś nadużycie