Poleć znajomym:

Poszukiwana, poszukiwany. Poradnik dla singli

Dodał/a: 19 Ostatni wpis od livefire
Poszukiwana, poszukiwany. Poradnik dla singli

Nieśmiałość to twój problem? Masz kłopot z nawiązywaniem kontaktu? A może sam początek wychodzi zwykle nieźle, ale zawiązywanie ciągów dalszych nie za bardzo się udaje? Może jesteś „seryjnym monogamicznym randkowiczem”?

 

Naprzeciw tym wszystkim pytaniom i problemom wychodzi wydana przez wydawnictwo W drodze książka „Poszukiwana, poszukiwany. Poradnik dla singli” autorstwa Henry’ego Clouda. W naszej recenzji zdradzamy cześć sekretów, które kryje w sobie ta pozycja…


Świat w liczbie pojedynczej


Henry Cloud to psycholog kliniczny i amerykańska osobowość telewizyjna. O obu tych rzeczach należy powiedzieć na wstępie, bo tego rodzaju kombinacja znakomicie określa charakter tej książki – napisanej przez profesjonalistę w kwestiach znajdowania drugiej połowy. Konsekwentnie wypracowany „trademark” niezwykle medialnego specjalisty sprzedaje on nie tylko w telewizji, ale i we własnych publikacjach.

Jego książka o singlach powstała w oparciu o wieloletnią praktykę i treści w niej przedstawione łączą się z doświadczeniami szeregu singli, którym autor podczas prowadzonych przez siebie seminariów pomógł wyjść z impasu, których nauczył, jak przezwyciężyć samotność i pokazał, jak znaleźć parę.

Książka ma jasno określonego adresata. Są nim wszyscy single, którzy nie chcą być już solo. Różni się tym samym (przynajmniej w części) od  „Vademecum singla" autorstwa Magdaleny Giedrojć, która w znacznej mierze skupia się nad tym, jak żyć w pojedynkę. Cloud przedstawia (na mniej lub bardziej konkretnych przykładach) szereg historii ludzi, którzy są samotni, gdyż realizują powtarzalne scenariusze, popełniają błędy, które przed nimi robili inni… Cloud wie, że wśród adresatów jego książki wielu błądzi w podobny sposób.  


Poszukiwanie nie może być czekaniem


Poszukiwana, poszukiwanyTo w zasadzie istota przesłania tego poradnika i punkt wyjścia dla wszystkich rad szczegółowych, które mówią, jak znaleźć parę. Cloud bowiem przedstawia szereg postaci, które czekają aż Bóg ześle im przeznaczonego. Co – zaznacza wyraźnie ten głęboko wierzący autor – nie ma szans zadziałać. Na dowód przytoczona zostaje wdzięczna spekulacja, jak ograniczone są możliwości singielki, która nie wychodzi z domu i nie stara się poznawać nowych mężczyzn. Jej jedyną szansą staje się kurier lub doręczyciel pizzy… Tylko w ten sposób „miłość” może zapukać do jej drzwi.

Tymczasem zasada, którą wyznaje Cloud, sprowadza się do „brania byka za rogi” – zerwania z rutyną, wzięcia sprawy w swoje ręce. Jego system to oparta o kilka podstawowych kroków mapa działań, która może sprawić, że osoby zasklepione w swej rutynie i bezradnie użalające się nad straconą młodością, zaczną znów żyć, doświadczać… i – tak – bardzo możliwe też, że  znajdą „tego jednego” lub „tę jedną”.   

Część działań, które zaleca poradnik „Poszukiwana, poszukiwany”, może zdumiewać. Zdziwieni i niechętni bywali też – zgodnie z relacjami autora – jego znajomi i pacjenci, którzy ostatecznie zdecydowali się mu zaufać. Trudnym bowiem wydaje się zrealizowanie postulatu poznawania pięciu osób tygodniowo i to – wydawałoby się – zupełnie bez celu.

Zdziwiona była na przykład jedna ze znajomych autora, której Cloud kazał starać się zwrócić na siebie uwagę możliwie dużej ilości mężczyzn bez zastanawiania się, czy z tego może coś wyniknąć. W systemie autora „Poszukiwanej, poszukiwanego” kontakty z poznanymi ludźmi rozwijają człowieka, dają mu poczucie pewności siebie, sprawiają, że narusza się rutynę i wychodzi ze skorupy, w której dało się zamknąć przez własną codzienność i jedno czy dwa niekorzystne doświadczenia. To wycofanie się z życia wymaga kontrakcji, której pomaga szereg wypracowanych przez Clouda technik, polegających na aktywnym poszukiwaniu i budowaniu komfortowych sytuacji interakcyjnych z płcią przeciwną. 

Tym sposobem – mówi do czytelnika Cloud – „dowiesz się wiele o swoich zdolnościach interpersonalnych, lękach, pragnieniach, blokadach i innych cechach, którym trzeba się przyjrzeć w procesie dojrzewania. (…) Ta książka nie mówi tylko o dojrzewaniu w kwestii chodzenia na randki. Dotyczy ona rozwijania i uzdrawiania wszystkich twoich kontaktów międzyludzkich, w efekcie czego rozwinie się tez jego aspekt związany z randkami. Wylecz drzewo, a zmienią się jego owoce”.


„W randkach nie chodzi o małżeństwo”


To jedna z rad zawartych w tytułach rozdziałów poradnika dla samotnych „Poszukiwana, poszukiwany”. Rada w obrębie systemu Clouda dość istotna, gdyż dla większości adresatów jego seminariów ich wychowanie i przekonania usprawiedliwiały kontakty randkowe jedynie na drodze do ołtarza. Autor poradnika stara się zmienić ten pogląd, mówiąc, że randki to po prostu szkoła życia, konkretna sytuacja, w której trzeba umieć się odnaleźć bez konieczności myślenia o wpisaniu jej od razu w swoją biografię.    

Poznawanie nowych ludzi, skupianie zainteresowania na sobie, umawianie się na randki (tę pierwszą i te kolejne) to szereg umiejętności, które trzeba opanować. Zanim to nastąpi, często konieczny jest etap przygotowawczy – rozmowa, prowadzenie dziennika, nawet terapia. Istotna niewątpliwie jest wnikliwa samoanaliza, która staje się podstawą do skutecznej i ostatecznej eliminacji wcześniej popełnianych błędów.

To rutyna bowiem jest najczęściej odpowiedzialna za katastrofalnych charakter życia emocjonalnego singla (który singlem być nie chce). Rutyna, która każe mu (jej) pakować się w podobne do siebie sytuacje, bez dania sobie czasu na komfortową analizę wcześniejszej (żeby tylko jednej) porażki i rozsądne określenie potrzeb, również tych, o których wcześniej nie miało się pojęcia. Ekstensywny charakter randek sprawia, że trzeba liczyć się z wielokrotnym odrzuceniem. Cloud przekonuje (skutecznie), ze często przyczyny ciągu dalszego nie mają nic wspólnego z samym odrzuconym. Duża ilość spotkań daje też jednak szanse, by odrzucać – mówi Cloud – i przekonać się samemu, kim nie powinna być osoba, której się szuka.

Cloud nie jest romantykiem. Jest pragmatykiem. Na czym polega różnica? Nie zgadza się na wyłączenie rozsądku i oddanie emocjom decydującej roli przy wyborze partnera, partnerki, przyszłej żony czy małżonka. Duża praktyka randkowa daje singlowi znaczną samoświadomość i poczucie komfortu. Uczy się on, jacy są ludzie i (jednocześnie) uczy się opcji, których wcześniej nie znał. Ostatecznie też dowiaduje się, jak znaleźć parę odpowiednią dla siebie. Cloud przestrzega przed impulsywnością i zgodą na „płynięcie z nurtem” w chwili, gdy tylko dopiero co poznana, oryginalna osoba zauroczy nas i po prostu uniesie w związek. Kolejny najpewniej nieudany – doda Cloud – jeśli tylko pośpieszymy się z wyborem.

 

Hery Cloud - Poradnik dla singlifot.: Hery Cloud


Tylko dla chrześcijan?


„Poszukiwana, poszukiwany” to książka wydana przez wydawnictwo "W drodze" i faktycznie ideały chrześcijańskie są tu fundamentem, a wiara pomaga (pomogła) niejednemu z pacjentów Clouda. Modlitwa jednak nie jest esencjalną częścią systemu i jeśli komuś, kto nie wierzy, nie przeszkadzają uwagi o konieczności proszenia Boga o wybaczenie po upojnej nocy randkowej, może, stosując rady z „Poszukiwanej, poszukiwanego”, zajść bardzo daleko.  Stosunek autora do seksu wypływający z chrześcijańskiego systemu wartości nie  zmienia nadrzędnej zasady, że należy „zintegrować seks z resztą swej osoby” oraz „własnymi wartościami”. Tylko tego rodzaju „oszacowanie” siebie i własnych potrzeb daje bowiem szanse, by „znaleźć wartościowego kandydata do randek”. 

Fundament chrześcijański pozwala Cloudowi w naturalny sposób akcentować jeszcze inny ważny w jego systemie element, łączący się integralnie z postulatem samoświadomości. Potrzeba grupy wsparcia dla każdego, kto pracuje nad zmianą samego siebie, można odczytać po prostu terapeutycznie. Cloud jednak również terapię prowadzi w oparciu o pojęcie wspólnoty, grupy, której członków łącza określone wartości, w obrębie której ludzie znają się nawzajem i – tym samym – potrafią szybko zareagować, analizując emocjonalne tarapaty, w jakie wplątała się osoba z zespołu.

Samoświadomość rzadko osiąga się samodzielnie. Człowiek, który nie zyskuje nowej perspektywy dzięki rozmowie z innymi, skazany jest często na powtarzanie tych samych błędów. Wspólnota i zaufanie pozwalają działającym w obrębie systemu Clouda na dostrzeżenie mechanizmów i fałszywych założeń, które często niekorzystnie ustawiały ich życie. Rozmowa jest tym narzędziem, które daje perspektywę z zewnątrz i pozwala oceniać pewne sytuacje bez emocjonalnego nadbagażu. Samemu trudno jest się go pozbyć, gdy jesteśmy kimś zauroczeni, gdy ktoś nam się podoba.


„Randki wymagają wysiłku”

 

„Kto szuka, nie błądzi” – powiedziano kiedyś. Cloud zrobił z tego porzekadła książkę, która sprzedaje się znakomicie nie tylko w Stanach, gdyż pokazuje, jak zacząć szukać po przeanalizowaniu błędów i z nich wyprowadzić ścieżkę ku autentycznemu, bezbłędnemu wyborowi.


Cloud nie daje żadnych gwarancji. Wygodne? Na pewno bezpieczne dla autora, ale tez uczciwe względem czytelnika. W tym poradniku system nie wykonuje pracy za klienta, nie jest cudownym lekarstwem na emocjonalną pustkę w życiu. Wart jest tyle, ile realizująca go osoba. Daje szansę, by stać się lepszą jednostką, bardziej świadomą siebie i własnych potrzeb. Jest tym samym niewątpliwie uczciwym narzędziem – podobnie jak cała książka. Cloud bowiem nie totalizuje – system kończy się tam, gdzie zaczyna się pojedyncza historia i uczucie, które zmienia świat. 

Zapraszamy też serdecznie do odwiedzin  na stronie wydawnictwa W drodze.


Ostatnie komentarze

Czytaj cały wątek
Avatar Anet_ #10

Wydaje mi się, że poczucie braku wpływu na własne życie jest... smutne. Przecież to właśnie to, że wierzymy, że nasze wysiłki mają jakiś sens, czemuś służą, coś nam dają, napędzają nas do działania.

  21-09-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar Marianna #11

Świetna książka, czytałam i dała mi sporo do myślenia, polecam. I dzięki za ten artykuł. Pozdrawiam


  23-09-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar jarek79 #12

Natura w swojej najsubtelniejszej postaci jest losowa. Nie ma czegoś takiego jak los, są uwarunkowania czy predyspozycje. Za każdy swój krok odpowiadam ja, nikt inny. I za to biorę odpowiedzialność. Nie można przekreślać swojej osoby.

  23-09-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar gadzinka46 #13

Nikt nie powinien mieć większego wpływu na moje życie ode mnie ,zdając się na ,,los,, tak naprawdę pozwalamy zakwitnąc naszemu niechciejstwu(czyt.lenistwu),co jest o tyle wygodne ,że potem możemy za nasze nieudane zycie winić ,,los,, a nie siebie...Trudno zmienić swoje nawyki ,to prawda ,łatwiej nam tkwić w tym co znamy i wiemy jak reagować,z tym,że to nas do niczego nie prowadzi i popełniamy te same błędy...to tak jakby ciągle brać czystą kartkę ,bo na starej są błędy,a przecież jeśli nie poprawimy ich na tej już zapisanej ,popełnimy je ponownie na tej czystej...

  10-10-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar gunia #14

Cóż można dodać... Diagnoza trafna niemal we wszystkich przypadkach... Pośpiech, brak czasu, "niechciejstwo", brak poczucia czy przekonania, że mozemy jednak wpływać na swój los... Dodałabym życie od weekendu do weekendu... A zegar tyka, a kartki z kalendarza ulatują. I życie jakoś tak przez palce przecieka....

  22-10-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar ankle #15

Polecam lekturę tego artykułu

"W randkach nie chodzi o małżeństwo"

interesujące tezy można przeczytać

  10-11-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar reniaa #16

Nie ma nic dziwnego w tym, że tak właśnie się dzieje. Trudno wyjść poza komfort swojego punktu widzenia, bo się wtedy ten komfort traci. Tkwimy zatem w "starych schematach". Dlaczego? Ano dlatego, że doskonale wiemy jak się w nich poruszać. Narzekamy, biadolimy, mówimy, że nam źle i nadal tkwimy. Mówimy sobie "nie mam na to wpływu", "los tak chciał", "to przez to cholerne fatum" i dzięki temu możemy czuć się OK. Bo to nie moja wina. W efekcie robimy w kółko to samo, a oczekujemy, że efekt będzie inny. To paradoksalnie wygląda tak, że we własnym bagienku czujemy się bezpiecznie, bo (mimo, że śmierdzi) wiemy jak w nim pływać. Cały kłopot w tym, że aby wyjść z tych scheamtów, trzeba sobie zadać niemały trud. Przefiltrować bagienko. Wtedy zmieni się jego zapach, konsystencja, temperatura, siła wyporu, nurt... a my przecież nie wiemy co wtedy robić. Boimy się, że utoniemy. A ten lęk paraliżuje.

Często ze strachu przed odrzuceniem, sami odrzucamy.

Smutne? - tak. Ale tylko wtedy, kiedy robimy to nieświadomie. A jak się dobrze zastanowić, przemyśleć, to już będzie świadome. I wtedy można zakasać rękawy

  11-11-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar gunia #17

Podoba mi się zarówno argumentacja, jak i metafora. Wielu z nas powinno to prześledzić i przemyśleć...

  02-12-2013 Zgłoś nadużycie
Avatar Katarzynka83 #18

Czytałam i polecam Może autor nie odkrywa Ameryki, ale czasem warto uświadomić sobie pewne rzeczy, które mogą nam się wydawać oczywiste, a których tak naprawdę nie stosujemy w naszym życiu. Miłej lektury

  31-01-2014 Zgłoś nadużycie
Avatar livefire #19
Więc całkowicie zgadzam się z wcześniejszą opinią Pani reniaa (nie chcę odmieniać), choć podana alegoria jest "śmierdząca", i to dosłownie. Moim zdaniem "króluje" przechodzenie z jednej formy rodziny do drugiej. Nawet życie "event'owe" tutaj też stanowi formę... rodziny. Otóż każda rodzina ma pewną cechę, o której podświadomie doskonale wiemy, ale niekoniecznie ŚWIADOMIE jesteśmy w stanie zdefiniować. Już wyjaśniam - jest to coś, co nazwałbym, niekontrolowanym przepływem informacji. Czyli inaczej mówiąc - jeden członek rodziny coś zrobi, pozostali "lotem błyskawicy" się dowiadują o sprawie. I jest tak, że potrzeba kontaktu z ludźmi pcha nas "w objęcia" rodziny w jakiejkolwiek formie, a jednocześnie ta forma kontaktu zmusza nas do stosowania "izolacji" naszych potrzeb i najskrytszych emocji. Więc aby zrealizować jakiś cel osobisty trzeba trochę przeciąć tamte więzy, i zacząć żyć, hak bym to ujął - POZA ISTNIEJĄCYM UKŁADEM. Wymaga to odrobiny odwagi, przyznaję, ale tylko tak osiągnąć można CEL OSOBISTY. Pozdr.
  01-09-2014 Zgłoś nadużycie


REKLAMA
StrefaSingla.pl na portalu Facebook. Dodaj do ulubionych i nie pozwól by ominęły Ciebie niesamowite promocje! Poćwierkaj z nami na Twitterze :) Obejrzyj filmy na YouTube i dowiedz się, dlaczego ten portal nie jest po prostu kolejnym serwisem randkowym :-)

REKLAMA
eDarling PL
Zamknij