Mężczyźni nie tańczą!
29-09-2010
Prawdziwi mężczyźni nie wychodzą na parkiet. Tak zdają się sądzić niektórzy spośród tych aspirujących do wspomnianego miana.
Ale zdaniem pewnego uczestnika dyskusji online „kiedy kobieta widzi cię na parkiecie i widzi, że dobrze sobie radzisz, bardzo możliwe, że pomyśli, że jesteś też dobry w innych rzeczach". Nie wiem czemu, ale miałem wrażenie, że pisał z doświadczenia i tryb przypuszczający był tam jedynie oznaką skromności.
W kapitalnym filmie sprzed kilkunastu (już) lat grany przez Kevina Kline'a Howard Brackett, nauczyciel w amerykańskim liceum dowiaduje się od swojego byłego ucznia, w chwili gdy ten wygłasza swą mowę dziękczynną podczas gali wręczenia Oskarów, że jest gejem. Niefrasobliwy dawny podopieczny, odbierając statuetkę za najlepsza rolę męską, rolę żołnierza-geja, wyjaśnia, że uczył się tej roli od swego pana Bracketta właśnie. Pana Bracketta, który w tydzień po pamiętnej gali ma... miał... ma wziąć ślub - jak najbardziej heteroseksualny.

Po czym poznać prawdziwego mężczyznę?
Wszystkich tych, których takie zawiązanie akcji zachęca do sięgnięcia po film Franka Oza (tak, tak, to ten od Muppetów), nie powinni opierać się temu uczuciu. Ja wiecej już zdradzać nie będę poza jedną (chyba w żaden sposób niekluczową dla rozwoju fabuły) sceną. W niej to wspomniany pan Brackett, bardzo chcący zaprzeczyć tezie swego ucznia-gwiazdy filmowej (tym samym, można się domyślać, mającego posłuch w społeczności małego amerykańskiego miasteczka), przesłuchuje specjalną taśmę, z której bardzo chce się dowiedzieć, jak manifestować własną męskość.
Nie radzi sobie ewidentnie ze wskazówkami głosu nagranego na taśmie, instruującego go, jak ma, wchodząc do baru, wyglądać, jak przeklinać, jak „męsko" poprawiać swoje „klejnoty rodowe". Ostateczną porażkę ponosi wszelako, gdy głosowi instruktażowemu zaczyna towarzyszyć dyskotekowy podkład muzyczny. Bohater nie jest wstanie zdać ostatecznego tekstu męskości i nie poddać się rymowi muzyki... Taneczna improwizacja Kline'a przeszła już do legendy w pewnych kręgach amatorów filmowych komedii, my zaś możemy przejść do rzeczy.
Po tym, że nie umie tańczyć...
Mężczyźni nie tańczą" - ta komenda, zabawna w scenie z Kline'em, ma swoje drugie, wybrzmiewające zresztą w filmie Oza dno. Za „głównym testem" czekającym głównego bohatera czai się całe widmo szkodliwych klisz, które czyhają na każdego, kto decyduje się zrywać z ustalonym wizerunkiem męskości. Klisze te, którymi nosicielami jest - uwaga - przede wszystkim męska część społeczeństwa, ustalają wizerunek mężczyzny jako mało wyrafinowanego brutala o nikłej wrażliwości estetycznej, celebrującego swe wady i nie zwracającego (przynajmniej oficjalnie) uwagi na potrzeby „swojej" kobiety, która łaskawie zaszczyca swą uwagą.
Czytaj też: Wysoki ma lepiej!
Gdy opuścić już rejony komediowe, trzeba niestety stwierdzić, że tego rodzaju wzorce genderowe wciąż zalegają w zbiorowej świadomości... Nawet jeśli na skutek różnorakich produkcji popkultury najnowszej topos nietańczącego mężczyzny zatarł się nieco w świadomości, fobia przed tańcem pozostaje silna. Na jednym z anglosaskich forów randkowiczów znaleźć można licze argumenty tłumaczące mężczyzn z ich niechęci do tańca. Obok wyjątkowo okrutnych, choć dowcipnych, takich jak „mam wdzięk budowlanego żurawia", „kurczak w blenderze nie może wyglądać dobrze" albo „chciałbym umieć tańczyć choć w połowie tak dobrze jak pijana małpa", znaleźć można odpowiedzi dużo sensowniej zgłębiające problem.
"Sprawa Ego"
To sprawa Ego - tłumaczy jeden z internautów - mężczyźni nie będą robić czegoś, w czym czują, że nie są świetni". Wyjście na parkiet to wyjście na scenę i choć nie jest tak, jak niektórym się wydaje, że wszystkie oczy skierowane są od tego momentu wyłącznie na nich, to ryzyko zawsze istnieje. Mężczyzna, który chce „się pokazać" nie może ryzykować zbłaźnienia się. A parkiet, jak wierzy znaczna część męskiej populacji, to ryzykowne terytorium. Jeszcze mniej ufa się tym, którzy „zdadzą" ostateczny test na męskość z filmu Przodem do tyłu i zostaną przy barze, ironicznie zerkając na „tych tam" (tu można dodać szereg epitetów) będą dowcipkować na temat ich parkietowych zachowań.
Własna odwaga stawienia czoła śmieszności może być jednoznaczna ze stawieniem czoła im właśnie: tym, którzy odwagi wyjść na parkiet nie mają i mieć jej nie musza, gdyż otacza ich „nimb męskości". Działa tu (po gombrowiczowsku) mechanizm upupiania - tłumaczyć się muszą ci, którzy wyszli na parkiet, którzy są „pod pantoflem" swej kobiety, albo których orientacja seksualna jest „niepewna".
Dlaczego warto pomyśleć o kursie tańca
Ważnym elementem jest ostatecznie lenistwo. Bo żeby zatańczyć, nie trzeba kończyć kursów, ale żeby tańczyć (konkretne tańce) i czuć się przy tym pewnie, albo żeby tańczyć tak, by innym „opadły szczęki", trzeba już się nieco przyłożyć. Atrakcyjne filmy o miłosci i tańcu w formie skrótowej elipsy zwykle opowiadają żmudny okres przygotowań do tego czy innego występu.
By zrobić wrażenie na parkiecie nie trzeba aż tyle zachodu, różni ludzie potrzebują też różnego rodzaju wskazówek, jednym jest ich potrzeba więcej, innym mniej, ale sama mobilizacja do wybrania się na taki czy inny kurs jest z pewnością podstawą do sukcesu parkietowego dla tych, którzy cenią sobie własny image, a którym jednak znudziło się nieco dowcipkować przy barze i chcieliby wyjść na parkiet.
Jak napisał uczestnik dyskusji on-line zacytowanej wcześniej: „kiedy kobieta widzi cie na parkiecie i widzi, że dobrze sobie radzisz, bardzo możliwe, że pomyśli, że jesteś tez dobry w innych rzeczach". Nie wiem czemu, ale miałem wrażenie, że pisał z doświadczenia i tryb przypuszczający był tam jedynie oznaką skromności. Ale skromność... to wszak cecha równie niemęska jak taneczne zdolności (?). Może to zatem nie był „prawdziwy mężczyzna"?
Więcej artykułów z czytelni
Lifestyle
- Sposoby dla dziewczyn, żeby przeżyć Euro 2012
- Przygody na jedną noc – tipsy weterana (wojennego)
- Dobry PoDatek - podziel się twoimi pieniędzmi
- Wakacje dla singla
- Netykieta, czyli o dobrych obyczajach słów kilka
- Zobacz wszystkie
Strefa kultury
- Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd
- The Rough Guide - różni wykonawcy
- Sztuczydło na zamówienie! Kaktus w sercu
- Romansując z przeszłością
- W poszukiwaniu namiętności
- Zobacz wszystkie
StrefaSingla.pl i Klub
- Klub StrefaSingla.pl - 7 dni na nową znajomość!
- Kim jest nasz Strefowicz?
- O publikacji dla singli
- Pyszne wrażenia zrealizowane dzięki StrefaSingla.pl - brunch w Country Parku
- Dlaczego StrefaSingla.pl?
- Zobacz wszystkie


Ostatnie komentarze
Czytaj cały wątek