Poleć znajomym:

Mapa i terytorium

Dodał/a: 3 Ostatni wpis od Jade
Mapa i terytorium

Książka Michela Houellebecqa to historia artysty, który zyskał sławę dzięki fotografiom map Michelina. Stawia więc przed nami problem statusu reprezentacji tego, co samo już stanowi wytwór, konstrukt. Być może to fotograficzny realizm jest najbardziej sztucznym sposobem odnoszenia się do rzeczywistości? 

Nie sposób nie pomyśleć – sugeruje nam to zresztą niedwuznacznie sam tytuł – o opisanej przez Borgesa mapie odwzorowującej terytorium w skali 1:1: 


"W owym Cesarstwie Sztuka Kartografii osiągnęła taką doskonałość, że Mapa jednej tylko Prowincji zajmowała całe Miasto, a Mapa Cesarstwa całą Prowincję. Z czasem te Niezmierne Mapy okazały się już niezadowalające i Kolegia kartografów sporządziły mapę Cesarstwa, która posiadała Rozmiar Cesarstwa i pokrywała się z nim w każdym Punkcie. Mniej Oddane Studiom Kartografii Następne Pokolenia doszły do wniosku, że ta obszerna mapa jest Nieużyteczna i nie bez bezbożności oddały ją na Pastwę Słońca i Zim. Na Pustyniach Zachodu zachowały się rozczłonkowane Ruiny Mapy, zamieszkane przez Zwierzęta i przez Żebraków; w całym Kraju nie ma innej pozostałości po Dyscyplinach Kartograficznych. (J. L. Borges, O ścisłości w nauce)."


Hiperrealność

 
Metaforę tę wykorzystuje Jean Baudrillard w Precesji symulakrów:

"Terytorium nie poprzedza już mapy ani nie trwa dłużej niż ona. Od tej pory mapa poprzedza terytorium – precesja symulakrów – to ona tworzy terytorium i, by odwołać się ponownie do opowieści Borgesa, dziś to strzępy terytorium gniją powoli na płaszczyźnie mapy." (Jean Baudrillard, Precesja symulakrów). 

Pozorny realizm powieści Houellebecqa, przejrzysty, wręcz szkolny styl, rojący się wyszukiwanych jakby na siłę synonimów, tylko potęguje wrażenie iluzoryczności i fikcyjności wykreowanej rzeczywistości – prawie nieodróżnialnej od „realnego świata” (w książce pojawiają się autentyczne postaci należące do francuskiej bohemy i świata mediów – lub raczej kryjące się pod rzeczywistymi nazwiskami ich hiperrealne, literackie sobowtóry). Sam „Michel Houellebecq” pojawia się jako jedna z postaci Mapy i terytorium; trudno jednak uznać to za przypadek autobiografizmu.

 
Mapa i terytoriumByłoby niebezpiecznie wierzyć Houellebecqowi, zarówno jeśli chodzi o rzekome fakty z jego życia, jak i co do quasi-eseistycznych fragmentów, stanowiących omówienia teorii i prądów artystycznych, w które obfituje ta książka; nie należy traktować ich jako komentarzy samego autora do rzeczywistości społecznej czy sztuki, czy jako diagnoz współczesnej kultury. Znajdujemy się w świecie symulakrów, świecie, w którym nie sposób odróżnić mapy od terytorium. Sam bohater dostrzega to w pewnym momencie; poniższy fragment jest także świadectwem gry z autotematycznością, która stanowi dyskretny, ale wszechobecny motyw powieści: 
"Znajdował się w jakiejś białej, pozornie nieograniczonej przestrzeni. Linia horyzontu była niewidoczna; biała, matowa ziemia łączyła się w oddali z równie białym niebem. Na powierzchni ziemi miejscami czerniały nieregularnie rozrzucone fragmenty tekstu napisanego lekko wypukłymi literami; każdy fragment składał się z kilkudziesięciu słów. Jed pojął, że znalazł się w środku książki, i zaczął się zastanawiać, czy ta książka opowiada historię jego życia."

Opowiedzenie historii, poprowadzenie klasycznej narracji jest jednak w tym świecie czymś dość problematycznym; opowieści przestają rozwijać się zgodnie z regułami ekspozycji, wzrostu napięcia i rozstrzygnięcia. W Mapie i terytorium zaglądamy za kulisy runku sztuki, tego specyficznego sektora ponowoczesnego kapitalizmu. Poznajemy mechanizmy, które odpowiadają za windowanie wartości rynkowej dzieł sztuki: rolę krytyków i mediów czy fakt zdominowania rynku przez niewielką liczbę bogatych kolekcjonerów.

Skansen Europa

Wiele fragmentów książki stanowi pastisze dyskursu krytyków sztuki; są one zresztą tak udane, że chwilami odczuwa się żal z powodu fikcyjności opisywanych prac – chciałoby się wręcz, żeby dzieła Jeda Martina istniały naprawdę… Część trzecia książki oznacza pozorną i chwilowa zmianę stylistyki i narracyjnej konwencji, stanowi bowiem pastisz kryminału; początkowe fragmenty można wręcz czytać jak klasyczna zagadkę kryminalną w stylu Henninga Mankella. Rozbudzone tego rodzaju fabułą oczekiwania czytelnika, spodziewającego się stopniowego wzrostu napięcia, a potem rozwiązania zagadki, zostaną jednak zawiedzione: sprawa zostaje rozwiązana szybko i bez emocji. Motywem zbrodni są, oczywiście, pieniądze ucieleśnione w dziele sztuki… ale nie tylko: samo morderstwo nosi znamiona dzieła sztuki.

 
Tym wątkiem powieść wpisuje się w tradycję książek dotyczących powiązań sztuki i zbrodni (której najsłynniejszym przykładem z drugiej połowy XX wieku jest Klara i półmrok Jose Carlosa Somozy). Nie niesie to jednak ze sobą szczególnych kontrowersji czy dylematów etycznych, nie rozbija też zamkniętego, jednopłaszczyznowego świata; w wykreowanej przez Houellebecqa rzeczywistości nic nie jest w stanie zakłócić postępu tendencji do pokrywania się rzeczywistości i jej reprezentacji. Autor pozostawia nas z wizją Europy niedalekiej przyszłości, przekształconej w gigantyczny skansen, czerpiący zyski z odwiedzin zagranicznych turystów. Mapa jest terytorium: podobnie jak w pozostałych książkach Houellebecqa, znajdujemy się w idealnie zamkniętej, klaustrofobicznej rzeczywistości; zewnętrze, na które mogłaby się ona otworzyć, nie istnieje.  

 
Michel Houellebecq, Mapa i terytorium, przeł. Beata Geppert, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011
Zapraszamy na stronę wydawnictwa W.A.B.

Chcesz opublikować Twój tekst w serwisie StrefaSingla.pl? Napisz do nas!
Właściciel serwisu StrefaSingla.pl zgadza się na przedruk tego artykułu pod warunkiem skopiowania w całości i dołączenia w widocznym miejscu następującej informacji wraz z linkiem do StrefaSingla.pl:
Artykuł pochodzi z serwisu wydarzeń dla singli StrefaSingla.pl: odkrywaj, kochaj, żyj.
Jeżeli zainteresował Cię ten artykuł i opublikowałeś go w swoim serwisie, poinformuj nas o tym fakcie:).

Ostatnie komentarze

Czytaj cały wątek
Avatar Arial #1

Bardzo spodobała mi się ta recencja, jak dla mnie jest napisana chyba przez polonistę czy literaturoznawcę - bo zwraca uwagę na istotne rzeczy - których Ja, mając inne wykształcenie, w ogóle nie dostrzegam. Przewrotnie więc, aby mogła powstać jakas dyskusja pokuszę się o podważenie dwóch tez. No bo, szczerze mówiąc - nie chciałoby mi się tutaj pisać, gdybym ze wszystkim się zgadzała. A jednego zdecydowanie w tej recenzji nie łapię.

Trzonem twojej interpretacji jest nacisk na "hipperralność" w konwencji "symulakrów". Tezę o hiperrealności wyjasniasz między innymi tym zdaniem:

"Pozorny realizm powieści Houellebecqa, przejrzysty, wręcz szkolny styl, rojący się wyszukiwanych jakby na siłę synonimów, tylko potęguje wrażenie iluzoryczności i fikcyjności wykreowanej rzeczywistości – prawie nieodróżnialnej od „realnego świata” (w książce pojawiają się autentyczne postaci należące do francuskiej bohemy i świata mediów – lub raczej kryjące się pod rzeczywistymi nazwiskami ich hiperrealne, literackie sobowtóry)."

Czyli zakładasz, że w Mapie i terytorium realcję autentyczność-iluzja konstytuują między innymi występujące osoby, dowodem ma być to, że występują tutaj "autentyczne postacie należące do francuskiej bohemy". Przyznam, że nie rozumiem w jaki sposób ten argument ma się łączyć akurat z teoriami Baudrillarda. Wiadomo, że dokładnie ten manewr Houellebecq stosuje w każdej swojej powieści: niemal wszędzie pod autentycznymi nazwiskami opisuje postacie zaczerpnięte z relanego świata, kpiąc z nich. Nie tylko chodzi tu o nazwiska z "bohemy", ale głównie o zwyczajnych ludzi z jego życia, jak jego dawny szkolny kolega, który poczuł sie pokrzywdzony po publikacji "cząstek elementarnych" gdzie został opisany jako ofiara gwałtu. Nie łapie w jaki sposób kreowanie w książkach sobowtórów realnych postaci ma nawiązywać akurat do teorii symulakrów. Tysiące pisarzy stosujących taką grę celowo odwłouje się do Baudrillarda?

Jednak najbardziej zaskoczyło mnie to zdanie :

Byłoby niebezpiecznie wierzyć Houellebecqowi, zarówno jeśli chodzi o rzekome fakty z jego życia, jak i co do quasi-eseistycznych fragmentów, stanowiących omówienia teorii i prądów artystycznych, w które obfituje ta książka; nie należy traktować ich jako komentarzy samego autora do rzeczywistości społecznej czy sztuki, czy jako diagnoz współczesnej kultury.

Stwierdzasz że poglądów czy przekonań przedstawionych w książce nie nalezy traktować poważnie - dlaczego? bo "znajdujemy się w świecie symulakrów". Tyle, że ja w tej książce świata symulakrów nie widzę. Więc zupelnie nie łapię na czym ma się opierać założenie, że Houellebecq pisząc tę powieść postanowił w odróznieniu od poprzednich książek nie wyrażać swojego zdania.

To tyle

  23-03-2012 Zgłoś nadużycie
Avatar Ignac #2

Abstrahując...

"... iluzoryczności i fikcyjności...", czyli dwa słowa mówiące w sumie to samo.

Ech, wiele osób wypisuje teksty używając wydumanych, słownikowych zwrotów, których poprawnego znaczenia nie znają. A nawet najtrudniejsze zagadnienia można przedstawić w sposób klarowny i zwięzły używając prostych słów

Tyle


  24-03-2012 Zgłoś nadużycie
Avatar Jade #3

W nawiązaniu do motywu mapy, polecam "Zaginione Miasto Z", David Grann. Tematyka nieco rózna, ale lektura znakomita.

  22-11-2012 Zgłoś nadużycie

REKLAMA
StrefaSingla.pl na portalu Facebook. Dodaj do ulubionych i nie pozwól by ominęły Ciebie niesamowite promocje! Poćwierkaj z nami na Twitterze :) Obejrzyj filmy na YouTube i dowiedz się, dlaczego ten portal nie jest po prostu kolejnym serwisem randkowym :-)

REKLAMA
Zamknij