Poleć znajomym:

Czat singla - erotyczny z założenia?

Autor:

1-09-2010

Sieć to jedno wielkie biuro matrymonialne lub agencja towarzyska. I nie wierzcie temu, kto sądzi inaczej” – to teza, która stawia  Anna_33, jedna z osób, które zdecydowały się opowiedzieć o swym „czatowym” doświadczeniu autorom książki Zaczatowani. Czy faktycznie sieć służy singlom tylko do poszukiwania partnerów erotycznych?

Czat 

Krystyna Pytlakowska i Jerzy Gomuła, para, która w sieci się poznała i – jak twierdzą – z sieci razem wyszła, szeregiem opowieści, cytatów z archiwów własnych i nie tylko, pogawędek internetowych, a także własnym „doświadczeniem sieci”, niejako potwierdzają tę tezę.

Jest to stwierdzenie mocne, ale, choć proste do sformułowania, jednocześnie niosące z sobą szereg komplikacji. Ustawia ono bowiem każdego, kto w taki czy inny sposób z zasobów sieci korzysta, w pozycji poszukującego okazji do zawarcia znajomości o charakterze bądź erotycznym, bądź emocjonalnym, bądź takim i takim. Podejrzewam, że nie każdy z taka kategoryzacją chciałby się zgodzić. Ja na przykład „wolałbym nie”. Zacytowany przeze mnie sąd jest opinią o internecie formułowaną przez pryzmat czatu, specyficznej choć istotnej przestrzeni sieciowej komunikacji.

Czat skupia oczywiście te osoby, które szukają szansy na kontakt z drugim człowiekiem. Ale czy jest tak, że relacje te i w tej przestrzeni muszą mieć, jakoby z definicji, charakter natury erotycznej lub para-erotycznej? Czy faktycznie kontakt z drugim człowiekiem musi być zawsze dookreślany przez potencjalność nawiązania z nim/nią relacji zmysłowej?To nie jest pytanie, na które łatwo jest odpowiedzieć. Sama biologia dyktuje nam taki a nie inny charakter międzypłciowych relacji, a jednak coś sprawia, że nie rzucamy się na każdego/każdą istotę płci przeciwnej (lub tej samej – w przypadku preferencji homo- czy biseksualnych), która mijamy na ulicy.

Czat

Skoro jednak (jak twierdzą eksperci i jak sami możemy zaobserwować po wejściu na większość czatów) przestrzeń kontaktu „prywatnego” ma dużo większe znaczenie od „ogólnego”, forum dostępne dla wszystkich jest jedynie szansą na wyłonienie tych, z którymi kontakt da nam największą satysfakcję. To właściwy porządek rzeczy, mechanizm przyniesiony do czatu z każdej właściwie imprezy „w realu”, gdzie poznaje się nowych ludzi, gdzie szybko wyłuskuje się tych, z którymi ma się (lub chciałoby się mieć) coś wspólnego.

Czy należy jednak określać każdą z relacji (dla ułatwienia pozostańmy przy spotkaniach damsko-męskich) jako nacechowaną z założenia erotycznie? Szkoły w zasadzie są dwie i wykształcają się w świadomości współczesnego człowieka gdzieś na wysokości gimnazjum lub liceum, gdy – w skrócie – albo chce się iść do łóżka ze swoim najlepszym przyjacielem czy przyjaciółką, albo się nie chce. I w oparciu o to pragnienie (lub brak tegoż) formułuje się swój sąd na temat możliwości przyjaźni damsko-meskiej i (w następstwie) stosunek do płci przeciwnej – czy „w realu”, czy w sieci, to już rzecz drugorzędna.

Upraszczam? Być może. Bo wszak trzeba odróżnić brak relacji erotycznej od braku chęci takiej relacji. Wyznawcy poglądów o niemożliwości zaistnienia a-erotycznej relacji miedzy kobietą i mężczyzną stwierdzą zapewne, że przyjaźnią się nie ci, którzy nie chcą, ale ci, którzy nie mogą iść do łóżka z przedmiotem swego pragnienia (bo np. on/ona tego pragnienia nie odwzajemniają). Z drugiej jednak strony dziwią mnie ludzie, którzy wmawiają komuś, że dla kobiet, z którymi się ten przyjaźni, ma on nieuświadomiony pociąg seksualny. Tego rodzaju podejście jest trudne do obalenia, bo kto jest w stanie powiedzieć cos konstruktywnego o własnej podświadomości. Zawsze, jeśli zdecydujemy się poszperać nieco w książkach, odwoływać będziemy się do pewnych naukowych modeli a nie indywidualnego doświadczenia.

Nie chcąc dzielić własna na czworo, stwierdzić chyba należy, że w prywatnej koncepcji sieci wolno być przekonanym, ze szuka się tam nie tylko seksu, wrażeń zmysłowych i szansy na spełnienie emocjonalnych potrzeb. Ludzie poznani w sieci są tacy sami, jak ci, których poznajemy, np. podróżując. A do podróżowania zachęca nas nie tylko pragnienie doświadczenia erotycznej przygody na szlaku ,ale ciekawość świata jako takiego i ludzi, którzy żyją w otoczeniu innym niż nasze. Internet to też rejon swoistości, ale motywy, które kierują ludźmi tam się zapuszczającymi mogą być i są w podobny sposób niedookreślone. Do biura matrymonialnego, do agencji towarzyskiej udajemy się w konkretnym celu – Internet jest dużo bogatszą przestrzenią i pozwala na wieloraki charakter interakcji z innymi ludźmi. Myślę, że nawet na portalu takim jak StrefaSingla.pl jest miejsce na odnajdywanie bardziej znajomych i – potencjalnie – przyjaciół, a nie tylko na „łowy erotyczne”. Ale może myślę naiwnie?    

Ostatnie komentarze

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany. Dodaj swój komentarz.