| O singlach w literackiej przeszłości |
|
|
|
|
Autor: Przemysław Duda* Czy "singiel" to zupełnie nowe zjawisko, czy też znamy przykłady z przeszłości, głównie literackiej? Spróbuję przyjrzeć się temu problemowi przesypując przez singielskie sito fabuły kilka znanych lektur i tematów literackich...
Oczywiście pominiemy rozważania na temat średniowiecznych pustelników - ascetów. Żyli co prawda samotnie, jednak wyrzekali się przyjemności płynących z odczuwania życia wszystkimi zmysłami: wyrzekali się jedzenia (oprócz korzonków i ziół) i picia alkoholu, unikali ludzi, nie zaprzątali sobie głowy kredytem na mieszkanie (Szymonowi Słupnikowi wystarczała klatka umieszczona na wysokim słupie, a św. Aleksy przez 17 lat "przemieszkał" pod schodami rodzinnego domu w kałuży ścieków), no i wreszcie wyrzekanie się przyjemności seksualnych sprawia, że na pewno nie ci bohaterowie staną się prekursorami współczesnego singielstwa. Trzeba jednak przyznać, że w tamtych czasach ich postawa była tak samo trendy jak singlowanie dzisiaj.
Serce w kirysie Ale już taki rycerz średniowieczny singlował w zbroi - może być koloru czarnego jak Zawisza Czarny - przez góry i lasy - i nosił z dumą, przypięty fant od pani swego serca: czy to chusteczkę, czy to bucik (nie przeszkadzało mu to w nawiązywaniu wielu nowych znajomości z owoczesnymi podwikami i białogłowami). "Ideał", "pani serca" była najczęściej kobietą zamężną, i to z księciem suwerenem, czyli szefem - zleceniodawcą rycerza. Czyżbyśmy mieli do czynienia z pierwszym przykładem molestowania seksualnego w pracy przez kobietę? Albo mnie uwielbiasz, albo wyskakujesz z siodła! Romantyczne natury - Hrabia oraz Telimena Postacią, która znakomicie wpisuje się w nasze rozważania jest Hrabia z epopei narodowej "Pan Tadeusz". Krewny Horeszków, chociaż "po kądzieli" to fantasta, marzyciel, kosmopolita kultury romantycznej, w każdym calu modny i niepospolity. Ubierał się w stylu zachodnim, przy boku miał zawsze nieodzownych dżokejów. Podczas polowania na zwierzynę potrafi nagle zatrzymać konia i... kontemplować pejzaż! Oczarowany Zosią, w której widzi nimfę, jednocześnie romansuje z Telimeną, z którą jednak nie chce się ożenić. Kiedy ona robi mu z tego powodu wyrzuty, on wyznaje, że potrzebuje ciągłych zauroczeń, przygód wyobraźni i serca, i nie ma zamiaru się wiązać... Jeśli jednak chodzi o Telimenę, to być może jest to pierwszy przykład postaci literackiej - singielki w naszej literaturze. Od lat mieszka w "Peterburku", wyrobiła sobie liczne znajomości wśród elit, na co dowód znajduje się "w biurku". Romansuje z dużo od niej młodszym Tadeuszkiem, ale ma też na uwadze zaloty Hrabiego i Rejenta. Musi się spieszyć, bo nawet naiwny Tadek widzi na jej twarzy niepierwsze już zmarszczki, a uśmiechu nie zdobi już pełne uzębienie. Czas więc skończyć wesołe singlowanie i jak to najczęściej bywa, mężem zostaje ten, który najmniej przyciągał, ale był najbardziej uparty - Rejent. Singlowanie w dobie pozytywizmu Mądrych wniosków nie wyciągnęła inna piękna singielka naszych lektur szkolnych (jak widać z ideą singielstwa spotykamy się już od najmłodszych lat - dobrze że minister edukacji tego nie wie), mam na myśli Izabelę Łęcką z "Lalki". Boska Izabella miała wielu wielbicieli, jednak jej śnił się boski Apollo, czyli ktoś, kogo nie można spotkać nawet w najbardziej vipowskim miejscu, jak tylko na Olimpie swoich marzeń. Wielbiciele (epuzerowie jak pisze Prus) przestali jednak przychodzić, gdy rozeszła się plotka, że Łęccy stracili majątek i posag Beli jest właśnie przejadany. Wtedy na placu boju zostało tylko dwóch nadzianych i obleśnych starców, no i on... Stach Wokulski - energiczny i marzycielski zarazem, totalnie i po wariacku w niej zakochany. Na nic jednak jego zabiegi: przegrywanie w karty na korzyć jej ojca, wykup sreber rodowych, kupno kamienicy po zawyżonej cenie, a nawet pojedynek w imieniu obrażonej czci panny Izy - był pracowitym kupcem, a nie bezrobotnym arystokratą, to była jego największa wina, a poza tym miał czerwone ręce! (Beli nie obchodziło to, że taki manicure zapewniło mu 7 lat odmrożeń na Syberii). Stach dostał kosza, albo jak kto woli czarną polewkę. A Iza? Cóż, Iza ostatecznie musiała zacząć singlować w klasztorze. Nie wszystkim związki wychodzą na dobre. Przewidział to inny, ciekawy, chociaż smutny singiel - doktor Judym. Już na początku powieści "Ludzie bezdomni" (swoją drogą jakże wymowny dla naszego tematu tytuł) symboliczny posąg Wenus z Milo, z odtrąconymi rękami tajemniczo zwiastuje, co się będzie działo w duszy Judyma. W Luwrze nasz bohater nie zachwyca się pomnikami, ale dwoma Polkami, które tam przypadkowo spotkał. Wydaje się, że los przeznaczył Tomaszowi Joasię. Oboje w sobie zakochani, przystojni, inteligentni, o podobnym zapatrywaniu na życie. Jednak Judym obawia się, że małżeństwo może go moralnie rozleniwić, że przestanie widzieć biedę dookoła, a poprzestanie na przyjemnym delektowaniu się własnym związkiem. Pozostaje więc sam, wybór to tyleż wzniosły, co i absurdalny. Rozdarta sosna symbolizuje dramat takiej drogi. Jak widać dla niektórych małżeństwo nawet z kochaną i w każdej sferze piękną osobą może być zaczątkiem epoki: podwojonego egoizmu snobizmu i wreszcie nudy... Zapraszamy do komentarzy, nadsyłania Waszych reminiscencji z przeczytanych książek przesianych przez singielskie sito interpretacyjne!
*Przemysław Duda jest magistrem filologii polskiej Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu oraz jednym z twórców Strefy.
|
|||





